Lekcja bez granic

Rozpatrując moje notatki szkolne i przeglądając stare plany lekcji, nie mogę nie zauważyć jednej bardzo szczególnej lekcji angielskiego. Nie były to proste zajęcia, na których podążamy za tematem i staramy się nie spaść poniżej Średniej Ocen Krajowych. Tym razem mieliśmy mieć lekcję multimedialną, na której połączyliśmy się z kilkoma innymi szkołami i organizatorem.

Lekcja ta polegać miała na wspólnej interakcji uczniów różnych szkół (z czego 1/2 pochodziła z innych państw) po angielsku. Zajęcia zostały przeprowadzone wzorowo, na dodatek bez większych problemów technicznych (tylko pod koniec rozłączyło nas z organizatorem i innymi szkołami). Tematem lekcyjnym był sport i jego odmiany, zaś sposób prowadzenia lekcji nie pozostawiał nic do życzenia. Pojawiły się filmy, karty pracy (komputerowe) oraz odpowiedzi zarówno całoklasowe (odpowiadała cała klasa), jak i indywidualne (pojedyncza osoba podchodziła do kamerki i udzielała odpowiedzi).

Pod koniec zajęć organizator połączył szkoły na wspólnych grupach i wyznaczył zadanie, aby dowiedzieć się, jaki sport jest uprawiany w drugiej szkole, ile mają lekcji WF-u itp. Naszym partnerem okazała się szkoła pochodząca z Rosji (niestety nie zapamiętałem, z jakiego miasta). Spotkanie wyszło nam bardzo dobrze, i chyba jedyną trudnością były chwilowe braki zrozumienia po obu stronach. Niestety, pod koniec zajęć wyrzuciło nas z powodu braku łącza internetowego, jednak myślę, że nic przez to nie straciliśmy – wszystkie ważne kwestie zostały omówione podczas zajęć.

Ogółem rzecz biorąc, cała lekcja była jak najbardziej udana – a mówiąc „udana”, mam na myśli: interesująca, pomysłowa, dobrze zorganizowana i co najważniejsze – nauczyła nas czegoś. To miło, że nasza szkoła stara się realizować takie projekty. Uważam to za godne uwagi.

A.K.
Anonimowy Krytyk